IMG_1785Przerażają mnie ludzie, którzy (niczym popkulturowy bohater Chuck Norris, który ponoć przeczytał już cały internet) twierdzą, że przyjęli i zrozumieli już wszystko, co Pan Bóg chce powiedzieć ludziom.

Bóg nie mówi do nas w jednym słowie, ale w wielu. Każde z nich jest zaproszeniem do kolejnego etapu podróży, który może wydawać się zupełnie odmienny od wcześniejszych. Gdyby Abraham był wierny pierwszemu nakazowi (“złóż mi syna w ofierze”), który otrzymał z ust samego Boga, stałby się mordercą swojego dziecka. Usłyszenie drugiego słowa Boga (“nie rób chłopcu krzywdy”) wymagało pokory. Trudno jest przecież przyznać, że Bóg wydaje się zaprzeczać słowu, które chwilę wcześniej usłyszałem tak wyraźnie z jego ust. A jednak! On mówi do nas w wielu słowach, a niektóre z nich wydają się znosić inne. Docinanie Pana Boga do jednego wersetu jest po prostu nierozsądne. Kto chwytając się tylko pierwszego nakazu (“złóż mi chłopca w ofierze”),  pomyśli sobie, że wszystko już zrozumiał i wszystko już wie, może nie usłyszeć pięknych i zbawczych “nie rób chłopcu żadnej krzywdy”. A wtedy mogą wydarzyć się rzeczy straszne, i choć okraszone wersetami, to jednak bardzo niebiblijne.

Krótkie rozważanie o pokorze wobec wielu słów Boga, naszego ich rozumienia oraz drogi, na której spotykamy ludzi podróżujących nieco inaczej:

pobierz-mp3

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments