Skip to main content
Napisałem książkę. Nie jest to nic szczególnego – codzienne rozważania inspirowane krótkim fragmentem Ewangelii. Zacząłem od Mateusza. Odrobina pobożności, bardziej chyba dewocjonalia niż teologia. Chciałbym, żeby w grudniu wszystko było już gotowe.
Wrzucam tutaj krótki tekst, żebyście wiedzieli, czego się spodziewać. Może akurat komuś się spodoba, kogoś zainspiruje, podrapie w duszę albo zaniepokoi. Najpierw Ewangelia, a potem, na próbkę, fragment rozważania:
Ewangelia Mateusza 27,27-44 (EŚP): „Żołnierze namiestnika zabrali Jezusa do pretorium. Zgromadzili tam cały oddział. Następnie rozebrali Go i narzucili na Niego szkarłatny płaszcz. Uplecioną z cierni koronę włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, wołając: „Bądź pozdrowiony, królu Żydów!”. I plując na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. Kiedy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz i założyli Mu Jego własne ubranie. Następnie poprowadzili Go na ukrzyżowanie. Kiedy wychodzili, spotkali Cyrenejczyka imieniem Szymon. Przymusili go, żeby niósł Jego krzyż. Gdy przyszli na miejsce zwane Golgotą, to znaczy Miejsce Czaszki, dali Mu do picia wino zmieszane z żółcią. On skosztował, ale nie chciał pić. Potem ukrzyżowali Go, a Jego ubranie rozdzielili między siebie, rzucając o nie losy. Po czym usiedli i pilnowali Go. A nad Jego głową umieścili napis z podaniem Jego winy: „To jest Jezus, król Żydów!”. Razem z Nim ukrzyżowano dwóch przestępców: jednego z prawej, a drugiego z lewej strony. A przechodzący szydzili z Niego. Potrząsali głowami i mówili: „Ty, co burzysz świątynię i w trzy dni ją odbudowujesz, wybaw sam siebie! Jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża!”. Podobnie szydzili wyżsi kapłani, nauczyciele Pisma i starsi. Mówili: „Innych wybawiał, a sam siebie nie może wybawić! Jest królem Izraela. Niech zejdzie teraz z krzyża, to Mu uwierzymy! Zaufał Bogu, niech Go teraz wybawi, jeśli Go kocha! Powiedział przecież: «Jestem Synem Bożym!»”. Podobnie ubliżali Mu ukrzyżowani z Nim przestępcy.”
W tym fragmencie najbardziej poruszają mnie dwie sceny – bliźniaczo podobne – na początku i na końcu tekstu. Dorośli ludzie okazują się być niezwykle głupi, prymitywni i okrutni. W obliczu cierpienia i śmierci pozwalają sobie na szyderstwa, kpinę oraz okrutne żarty. Najpierw są to żołnierze. Aż trudno uwierzyć, że chce im się aranżować taką upiorną maskaradę – szukają płaszcza, zaplatają koronę z cierni, przygotowują prostą scenografię (tron) i rekwizyty (trzcina) dla swoich błazeństw. Przebierają skazańca, odkrywają teatralne scenki pokłonów. Dorośli faceci.
A potem to samo robią przechodnie pod krzyżem. Część z nich to wykształceni ludzie. Arcykapłani, uczeni w piśmie i starsi Izraela dołączają do drwin pospólstwa i ukrzyżowanych obok przestępców (Mateusz, w przeciwieństwie do Marka, nie wspomina o nawróceniu żadnego z nich). Wszyscy zdają się dobrze bawić. Wszyscy, oprócz ofiary tych żartów. Jezus w tym czasie umiera naprawdę.
Odkrywam w tym tekście, że okrucieństwo nie zawsze przybiera formę przemocy czy zbrodni. Czasem największe draństwa mają roześmianą twarz kpiny i szyderstwa. I to przeraża mnie w tej historii najbardziej. W obliczu cierpienia nie ma „niewinnych żartów”, a śmiech i drwina mogą odsłaniać najbardziej mroczne zakamarki naszego serca i wyrażać nasze najbardziej demoniczne instynkty.
5 3 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
5 miesięcy temu

Great content! Keep up the good work!

Sławek
4 miesięcy temu

Na szczęście nie zgadzam się z Pastorem Michałem, który pisze o swoich rozważaniach – „Nie jest to nic szczególnego…”. Uważam że są wyjątkowe i nie tylko dlatego, że na podstawie Ewangelii, ale również dlatego, że jest to świeże spojrzenie na coś, co większość z nas zna. A niemal wszyscy o Ewangelii słyszeli. Pastor Michał w swych rozważaniach dotyka tematów, które często nam umykają. Już nie mogę doczekać się kolejnych przemyśleń Pastora Michała ☺️.