nieboOstatnio opowiadałem komuś o tym, w jaki sposób moja pięcioletnią córka myśli o śmierci, niebie i życiu wiecznym. I choć nie powiedziałem tego wprost, to jednak myślę, że było to wyczuwalne dla mojego rozmówcy: byłem dumny z tego, że dziecko tak serio i z przejęciem mówi o sprawach, które wielu dorosłych traktuje z przymrużeniem oka.

Choć mój rozmówca starał się być bardzo miły i kulturalny, to jednak delikatny uśmiech zdradzał jego, również nie wyrażony wprost, stosunek do tematu. Uśmiechał się serdecznie i potakiwał uprzejmie, niemniej nie udawało mu się ukryć odrobiny politowania, jakby chciał powiedzieć:  to, że w opowieści o niebie wierzy dziecko, jest nawet sympatyczne. Ale to, że wierzy w nie dorosły człowiek, nie jest nawet  śmieszne, jest po prostu żałosne. No cóż… Naprawdę wierzę w niebo. Jak dziecko wierzę, że ‘tam już nic nie boli!’ …nawet życzliwy uśmiech politowania 🙂

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments