1. Chrześcijaństwo to religia mocy (List do Efezjan 1,19). Paweł nie modli się, aby jego adresaci w pierwszej kolejności poznali duchowe tajniki pobożności i opanowali skomplikowane religijne rytuały. Prosi Boga, aby odbiorcy skumali wreszcie „jak nadzwyczajna jest wielkość jego mocy wobec tych, którzy wierzą”.
2. Moc poznaje się poprzez przyjęcie doświadczenia (List do Efezjan 3,20). Bóg swoją mocą czyni w naszym życiu więcej, niż prosimy, a nawet więcej, niż potrafimy zrozumieć. Dlatego samo rozmyślanie to nie jest najlepszy sposób na poznanie Bożej mocy. Poznać w języku Biblii znaczy doświadczyć. Niektórych doświadczeń nie da się ani przewidzieć, ani zrozumieć.
3. Na końcu najważniejsze (List do Efezjan 6,10). Paweł kończy list przypomnieniem najistotniejszego. „W końcu umacniajcie się w Panu i w potężnej mocy jego”. Dwie krótkie rady. Bądź mocny w Panu i bądź mocny w mocy! Ta druga rada to wcale nie jest masło maślane. Mamy po prostu rozwijać się i wzrastać w doświadczaniu Jego mocy. To proces, o który mamy aktywnie zabiegać.
Myślec też, źe musimy uważać pisząc przeciwko „pustym”, czy „matwym” rytuałom. Większość z nich kiedyś pełniło wspaniałą rolę, pomagając ludziom właśnie doświadczyć mocy. Często popełńiamy błąd walcząc z samym rytuałem, a nie z brakiem zrozumienia, co on oznacza. Ktoś przecież może nazwać Wieczerzę Pańską, czy, posunę się do absurdu, czytanie Słowa, pustym rytuałem, bo przecież tak wielu chrześcijan ich nie rozumie a stosuje. A przecież zamiast je usuwać, zachowujemy je i raczej tłumaczymy, jak z nich korzystać, by połynęła moc.